O nas
pointKadra
pointStatut
pointHistoria
pointPrasa o nas
pointKontakt
Idea Hospicjum
pointTożsamość Hospicjum
pointKs. Eugeniusz Dutkiewicz SAC
pointHospicyjna duchowość ks. Eugeniusza
Wolontariat
pointJak zostać wolontariuszem
pointZ życia Wolontariatu
pointCentrum wolontariatu
pointSekcje Wolontariatu
pointIstota wolontariatu
pointLubię pomagać, bo...
Zadania
pointCele domowego Hospicjum
pointMedycyna paliatywna
pointOpieka paliatywna
Księga gości
Ks. Eugeniusz Dutkiewicz SAC
Ks. Eugeniusz Dutkiewicz SAC

Ksiądz Eugeniusz Dutkiewicz SAC urodził się 16 lipca 1947 roku w Sianowie koło Koszalina. Pochodził z głęboko religijnej rodziny katolickiej. W rodzinnym miasteczku uczęszczał do szkoły podstawowej (1954-1961). Tam też, w parafialnym kościele św. Stanisława Kostki, przyjął Pierwszą Komunię Świętą (1956) oraz otrzymał sakrament bierzmowania (1960). Okres nauki w Państwowym Liceum Ogólnokształcącym w Koszalinie im. Stanisława Dubois (1961-1965) był czasem dojrzewania i rozwijania się jego powołania kapłańskiego i zakonnego. Stąd też po ukończeniu szkoły rozpoczął nowicjat u księży pallotynów w Ząbkowicach Śląskich, kontynuowany od roku 1966 w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie koło Warszawy. Tam odbył również studia filozoficzno-teologiczne. Podczas studiów aktywnie włączał się w działalność kół naukowych oraz koła teatralnego. Mimo zaangażowania we własny rozwój intelektualny, nie zaniedbywał formacji wewnętrznej, ceniąc sobie bardzo duchowe ćwiczenia i modlitwy. Święcenia kapłańskie otrzymał 11 czerwca 1972 roku w Ołtarzewie. Swoją pierwszą Mszę świętą prymicyjną odprawił nie w rodzinnym Sianowie, lecz w Gdańsku w pallotyńskim kościele św. Elżbiety.
Pierwsze lata swej pracy kapłańskiej (1972-1975) ks. Eugeniusz spędził jako prezbiter w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej we Wrzeszczu znajdującej się pod opieką pallotyńskiej wspólnoty zakonnej. W tym czasie zajmował się pracą duszpasterską z dziećmi, środowiskiem aktorów i studentów oraz sprawował funkcję pomocnika szpitalnego kapelana w Gdańsku. Szczególnie znany był z niedzielnych Mszy świętych odprawianych dla przedszkolaków, których w zrozumiały dla nich sposób zapoznawał z Bogiem i życiem Bożym.
W latach 1973-1975 ks. Eugeniusz odbywał zaoczne studia magisterskie na KUL-u w Lublinie w zakresie teologii rodziny i duszpasterstwa rodzinnego. Po ich ukończeniu przez rok pełnił funkcję duszpasterza pallotyńskiego kościoła św. Elżbiety w Gdańsku. Po powrocie do Wrzeszcza w 1976 roku rozpoczął pracę jako kapelan w szpitalach klinicznych Akademii Medycznej. W 1980 roku biskup gdański Lech Kaczmarek wydał dekret, którym mianował ks. Eugeniusza odpowiedzialnym za duszpasterstwo służby zdrowia oraz duszpasterstwo pielęgniarek w diecezji gdańskiej.
Podczas gdy trwał stan wojenny i działała Solidarność, ks. Eugeniusz uczestniczył, podobnie jak cała wspólnota braci pallotynów, w życiu podziemia. Jego działalność zaznaczyła się szczególnie silnie w latach 1982-1984. W tym czasie organizował spotkania z ludźmi kultury, aktorami oraz opozycjonistami zdelegalizowanej Solidarności, a także udzielał pomocy rodzinom osób internowanych i zobowiązywał do tego swych najbliższych przyjaciół. Ponadto dał schronienie ośrodkowi filmów dokumentalnych Solidarności, który przygotowywał scenariusze i montował filmy, m. in. o ks. Popiełuszce.
W latach 1982-1985 ks. Eugeniusz – jako rektor pallotyńskiej wspólnoty w Gdańsku Wrzeszczu – kontynuował rozpoczęte przez swojego poprzednika dzieło budowy kościoła w miejsce starej kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej, którego został pierwszym proboszczem (1985-1989).
W 1983 roku, gdy wciąż jeszcze trwał stan wojenny, powstało w Gdańsku najważniejsze dzieło ks. Eugeniusza – pierwszy w Polsce zespół hospicyjny sprawujący opiekę w domach pacjentów. Otrzymał on nazwę Hospicjum Pallottinum. Hospicjum domowe jako sposób opieki nad terminalnie i przewlekle chorymi wówczas uchodził za nowatorski nawet na Zachodzie. Tak o motywach utworzenia pierwszego w Polsce hospicjum domowego mówił sam ks. Eugeniusz:

Byłem kapłanem szpitala Akademii Medycznej. W swojej posłudze spotykałem się z umierającymi. Umierali na korytarzach, w izolatkach. Traktowali mnie jak przyjaciela i ja sam chciałem z nimi być. Z chorymi i ze służbą zdrowia. Odkrywałem coraz bardziej świat cierpienia. Zdarzały się epizody, kiedy ktoś umierał samotnie. Wtedy rodził się we mnie bunt. Jak można umierającego zostawić w samotności? Działo się to w latach osiemdziesiątych. Ordynator na obchodzie przechodził obok łóżka ciężko chorego, mówił: „nihil faciendum”, nie mam nic do zrobienia, i szedł dalej. Wtedy zobaczyłem, że umierający zostają sami. Ale to jeszcze nie spowodowało we mnie takiego zrywu, który kazałby mi dostrzec, dlaczego jest potrzebny drugi człowiek.
W szpitalu często przychodziłem do izolatek, odmawiając brewiarz czy różaniec. Trzykrotnie w ciągu roku zdarzyło mi się, że chorzy tuż przed śmiercią odzyskiwali przytomność. Patrzyli na mnie i dziękowali, że jestem. Gdyby mnie tam nie było, ci ludzie zostaliby bez nikogo. Po drugie, kiedy rodziny dowiadywały się, że byłem przy śmierci, pytały, co umierający powiedział. Mówiłem: „Nie wiem, co wam chciał powiedzieć, ale mnie powiedział to i to”. W godzinę śmierci wszystko urasta do ważnego znaku, symbolu i powstaje zgryzota, jeśli się przy niej nie było obecnym. Wreszcie zdarzyło się, że kilku chorych zaczęło mnie prosić, żebym przyszedł do domu, bo nie chcą umierać w szpitalu. Poszedłem. Idąc za chorymi, przekonałem się, że mogę im pomóc w sferze duchowej, ale pozostaje sfera medyczna. Oni strasznie cierpieli. Były to lata systemu, w którym lekarz rejonowy nie interesował się chorym, a pielęgniarki prywatne były za drogie. Chorzy umierali w potwornych bólach. Od czasu do czasu interwencyjnie przyjeżdżało pogotowie, dawało zastrzyk, co pomagało na chwilę. Wtedy, patrząc na tych umierających, pomyślałem: „Służba zdrowia was opuściła”. Zrobiło mi się smutno.
Wiedziałem, że w Londynie jest hospicjum stacjonarne. Wtedy do Londynu wyjeżdżała prof. Joanna Penson. Poprosiłem ją, żeby mi przywiozła informacje o domowym hospicjum. Dostałem je. Okazało się, że to nic nie kosztuje. Wystarczyło znaleźć kilku ludzi i pójść do chorych. Razem z panią profesor, która jest współzałożycielką hospicjum domowego, poszukaliśmy lekarzy, pielęgniarek. Działo się to w stanie wojennym. Pani profesor uchodziła za autorytet jako lekarz Wałęsy, to było ważne. Spróbowaliśmy w listopadzie 1983. Tak się stało, że pierwszą chorą pod opieką hospicjum została moja ciocia. Pierwszy zespół tworzyła pani profesor, pielęgniarka i ja. Pierwszym oficjalnym pacjentem był Lech Bądkowski, twórca umów społecznych z roku 1980. Wtedy sprawdziliśmy, czym jest hospicjum.

Wkrótce po powstaniu Hospicjum Pallottinum ruch hospicyjny zaczął bardzo szybko rozprzestrzeniać się w całej Polsce. W związku z tym zakres obowiązków ks. Eugeniusza poszerzył się o podróże do miejsc, w których powstawały nowe ośrodki hospicyjne. Tam inicjował on działania i dzielił się własnymi doświadczeniami.
W czerwcu 1987 roku, podczas pielgrzymki Ojca Świętego do Polski, powierzono mu zorganizowanie spotkania Jana Pawła II z chorymi w Bazylice Mariackiej w Gdańsku.
W 1989 roku ks. Eugeniusz otrzymał tytuł Krajowego Duszpasterza Hospicjum przy Konferencji Episkopatu Polski. Na tym stanowisku, które zajmował do 1993 roku, podejmował liczne działania wspomagające rozwój ruchu hospicyjnego, m. in. przyczynił się do utworzenia Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Paliatywnej i Hospicyjnej oraz Przychodni Przeciwbólowej. Ponadto w 1992 roku założył Ogólnopolskie Forum Ruchu Hospicyjnego, które zajmowało się organizacją spotkań i konferencji dla osób z całej Polski zaangażowanych w posługę hospicyjną oraz przyczyniało się do wydawania publikacji na temat hospicjum. W latach 1993-1997 był z kolei doradcą ds. opieki hospicyjnej przy Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej. Bardzo ważnym aspektem działalności ks. Eugeniusza jako Krajowego Duszpasterza Hospicjum było staranie o wychowanie do posługi w hospicjum, obejmujące głównie duchowieństwo: kapelanów służby zdrowia i hospicjów (współorganizował dla nich ogólnopolskie warsztaty) oraz studentów Wyższego Seminarium Duchownego w Ołtarzewie (był wykładowcą na zajęciach z medycyny pastoralnej).
Ks. Eugeniusz zapisał się w pamięci również jako inicjator i nadzorca budowy Domu Hospicyjnego w Gdańsku (1997-2002), który, po nagłej śmierci swego założyciela 11 września 2002 roku, otrzymał jego imię.
Windows Movie Maker - foteliki dziecięce sklep - telewizor lcd - austria narty